Ból, który mieliśmy czuć

9

Uwaga: ten artykuł zawiera tematy wykorzystywania seksualnego, niewolnictwa i brutalnej historii medycyny z minionych epok. Redakcja zaleca ostrożność podczas czytania.

Nie mogli uwierzyć, że ona cokolwiek czuła.

To jest kamień węgielny. Nie tylko mit, ale fundament całego systemu. Kiedy biali lekarze budowali podwaliny współczesnego położnictwa na złamanych plecach czarnych niewolników, ból nie był uważany za uniwersalne ludzkie doświadczenie. Została napiętnowana rasowo. Dziś James Marion Sims jest uznawany za pioniera medycyny. Musi znieść ten wstyd. Operacje przeprowadzał na czarnych niewolnikach bez znieczulenia. Bez niej w ogóle. Zero. Bo był pewien: nie odczuwają „fizycznego bólu” tak, jak cywilizowane białe kobiety.

Hiperseksualny. Hiperodporny. Żywe zwłoki.

Kobiety te były postrzegane jako „superorganizmy” przeznaczone do eksperymentów medycznych. Byli żywymi probówkami dla białych lekarzy, pragnących wydobywać wiedzę i znajdować lekarstwa dla siebie. Niezależnie od tego, czy były w ciąży, czy nie, kobiety te poddawane były wytężonej aktywności fizycznej. Ekonomia niewolnictwa wymagała ciał. Mnóstwo ciał. Tortury były narzędziem służącym do wytwarzania darmowej siły roboczej dla mistrzów. Niektórzy z tych gospodarzy – w tym sam Sims – byli lekarzami.

Simowie leczyli schorzenia, takie jak przetoki pęcherzowo-pochwowe – otwory między pęcherzem a pochwą, przez które mocz może przedostać się do dróg rodnych, powodując nieznośne cierpienie – bez zgody pacjentek ani środków przeciwbólowych. Po co więc leczyć? Aby kobiety mogły wrócić do służenia swoim panom. Zarobił. Zbudował karierę na ich cierpieniu. Przy okazji przyczynił się do powstania nowoczesnego wziernika medycznego (wziernika).

Jest nadal używany. I to nadal boli.

Duch w klinice

Nigdzie nie poszedł.

Nowe badania przeprowadzone w USA i Kanadzie potwierdzają, że statystyki nie kłamią. Czarne kobiety i niemowlęta mają wyższy wskaźnik powikłań. Wyższa śmiertelność. Ale liczby są jedynie cieniem głębszego, brzydszego problemu. Mit o „silnym” czarnym ciele wciąż żyje.

Obecnie istnieje na to określenie, choć nie ma lepszej definicji niż „rasizm położniczy”. Lekarze często ignorują ból czarnych pacjentów ze względu na społecznie skonstruowane przekonania na temat tolerancji. Uważają, że czarne kobiety mają wrodzony wyższy próg bólu. Wierzą, że jesteśmy w stanie urodzić bez pomocy. Jest to rasistowska logika zakorzeniona w kolonialnych usprawiedliwieniach przemocy seksualnej. Mówią, że jeśli jesteś „wychowany na wytrzymałość”, to nie potrzebujesz leków.

Czy udało nam się w jakiś sposób otrząsnąć z przekonania, że ​​nasz ból można pozostawić bez leczenia?

Nie. Ponieważ systemy uczenia się nadal noszą w sobie DNA tych wczesnych założeń. Lekarze nieświadomie nas ignorują. Nie zawsze celowo. Czasami ignorancja również nosi biały fartuch.

Moje badania. Twoja rzeczywistość

Na potrzeby mojej pracy magisterskiej przeprowadziłam wywiady z 25 czarnymi kobietami w Kanadzie. Indywidualne wywiady. Głęboko osobiste historie. Rezultat był jeden, ostry i wyraźny.

Czują się niesłyszalni.

Niezależnie od statusu społeczno-ekonomicznego, stanowiska czy poziomu wiedzy o systemie opieki zdrowotnej, doświadczenia pozostają takie same. Czarne kanadyjskie matki otrzymują niewystarczającą ilość leków przeciwbólowych podczas porodu i w okresie poporodowym. Jeśli chodzi o przepisywanie leków przeciwbólowych, klasa, do której należy kobieta, ma mniejsze znaczenie niż kolor jej skóry.

Przeszłość nie jest martwa. Zostało po prostu zdigitalizowane i umieszczone w dokumentacji medycznej i statystykach.

Według amerykańskiego Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) ryzyko śmierci z przyczyn związanych z ciążą jest trzy razy większe u czarnych kobiet niż u białych kobiet.

Nie jest to konieczność biologiczna. To jest awaria systemu. Jest to bezpośrednia konsekwencja traktowania ciał niewolników jako materiału jednorazowego do eksperymentów. W Kanadzie obserwujemy podobne przejawy zaniedbań na poziomie mikro i makro w interakcjach między pacjentami a lekarzami.

Dokąd nas to prowadzi?

Potrzebujemy sprawiedliwości. To modne hasło, dopóki nie zaczniesz krwawić na podłodze szpitala. Wymaga to współpracy systemów medycznych – nie tylko poszczególnych lekarzy, ale całych instytucji – w celu stworzenia przestrzeni, w której uprzedzenia nie zabijają. Tam, gdzie środki ochrony macierzyństwa są naprawdę odpowiednie.

Mamy świadomość problemu. Mamy otwartą historię.

Ale dane nie zapobiegną zbyt późnemu wkłuciu igły. Znajomość pochodzenia rany niekoniecznie ją zamyka. System pamięta. Pamięta, że ​​kiedyś nasz ból był uważany za mniej ważny niż komfort białych ludzi. Dopóki to się nie zmieni, na oddziale będzie zimno. A cisza personelu medycznego będzie głośna.

Może powinniśmy rozmawiać dalej. Może to zadziała.

A może cisza będzie trwać nadal.