„Hej, chłopaki”.
Od tego zaczynają się spotkania. W ten sposób otwierają się połączenia Zoom. Wszystko wydaje się normalne, dopóki tak nie jest.
Etymolodzy powiedzą, że słowo to pochodzi od nazwiska Guya Fawkesa, spiskowca z 1605 roku. Próbował zabić króla Jakuba. Potem nazwa utknęła. Przekształciło się z nazwiska konkretnego przestępcy w zbiorowe określenie tłumu we współczesnym amerykańskim angielskim.
Ale w biurze? Dla niektórych jest to sygnał inkluzywności. Dla innych – wyłączność.
Dlaczego słowa mężczyzn zakorzeniają się
Amy Jeffs jest specjalistką ds. rozwoju organizacyjnego. Zajmuje się kwestiami różnorodności, równości i włączenia społecznego. Jej opinia? „Chłopaki” to słowo rodzaju męskiego. Kropka.
Istnieją prostsze opcje. “Cześć wszystkim.” „Witam, koledzy.” Żadne z nich nie jest specyficzne dla płci. Obaj wykonują swoją pracę.
Socjolog Sherryl Kleinman uwydatniła ten problem w eseju z 2002 roku. Wypowiadała się przeciwko wyrażeniu „was, chłopaki”. Jej zdaniem wzmacnia to język, który z natury faworyzuje mężczyzn. Pomyśl o innych ogólnych terminach, które w rzeczywistości są specyficzne dla mężczyzn.
Przewodniczący.
Listonosz.
Student pierwszego roku (pierwszy).
Kleinman zacytował słowa osób, które odrzuciły ten problem: „Przestań się tym martwić”.
Ale potem zadała trudne pytanie. Dlaczego tak zwane słowa uogólniające są zawsze rodzaju męskiego?
Zarządzanie GLSEN
GLSEN opowiada się za uczniami LGBTQ+ i tożsamościami marginalizowanymi. Sugerują standardową praktykę: zapomnij o słowach „chłopaki”, „bracia” i „siostry”.
Używaj słowa „koledzy” (ludzie). Użyj „wszystkich”. Jeśli jest to stosowne w Twoim regionie, użyj słowa „wszyscy”. Unikaj także słów „pani”, „proszę pana” i „pani”. Niosą niepotrzebne konotacje.
To rosnące uprzedzenie wykracza poza powitania. Zastanów się, jak opisujesz osobę, której nie znasz.
Czy mówisz „ten facet”? Albo „ta kobieta”?
GLSEN sugeruje bardziej opisowy charakter. Podaj szczegóły fizyczne, zamiast zgadywać na temat tożsamości. “Wręcz gazetę mężczyźnie w białym T-shircie”. Bezpiecznie. Dokładnie. Po ludzku.
Jeffs ujmuje to inaczej. Nie chodzi tu o równy podział użycia „on” i „ona”.
Chodzi o to, żeby zadać sobie pytanie, po co nam w ogóle ta separacja.
Czy nie moglibyśmy po prostu użyć zaimka „oni”?
Poprawiaj błędy, nie stawiając siebie w centrum uwagi
Będziesz się mylił. Popełnisz błąd.
Problemem nie jest błąd. Problemem są przeprosiny, które po nich nastąpią.
Lily Cheng bada niejednoznaczność płci. W podcaście Harvard Business Review z 2019 r. podzieliła się tą historią. Koleżanka błędnie określiła jej płeć. Następnie osoba ta przepraszała bez przerwy przez dziesięć minut.
Cheng musiał odgrywać rolę terapeuty. Musiała uspokoić koleżankę, przekonać ją, że wszystko jest w porządku. Nazwała to okropnym. Powiedziała ostro swojej koleżance.
Korekta to grzeczność. Jeśli nie reagujesz dobrze na poprawki, przestaję je robić. A potem nauka się kończy.
Jeffs zgadza się. Słyszy, jak ludzie użalają się nad sobą, twierdząc, że zmiana jest trudna. Że „przyzwyczaili się” do starego języka.
Przestań usprawiedliwiać swoje intencje.
Przyznaj się do błędu. Powiedz im, że następnym razem pójdzie ci lepiej. I naprawdę być lepszym.
Praktyka sprawia, że staje się to nawykiem
Jak stać się lepszym? Powtórzenie.
Używaj języka neutralnego pod względem płci, nawet gdy jesteś sam. Ćwicz to w bezpiecznym środowisku. Rozwijaj nawyk.
Jeffs zauważa, że aktywne używanie takich słów zmniejsza liczbę błędów. Mniej miejsca na domysły. Mniej niezręcznych przerw.
Naucz się robić to dobrze. Nie ma znaczenia, kto cię słucha.
